I mija pierwszy miesiąc trzeciego roku. Powoli, bez stresów, siedzę w domu, rodzina szykuje się do obchodzenia święta zmarłych, ja zapewne nie będę miał tej szansy. Nasza uczelnia postanowiła, że we wtorek od 8 rano mamy zajęcia (blok z diagnostyki), i jak tu wrócić na czas? Skończy się zapewne na powrocie w niedzielę, lub odwiezieniu przez tatę, który za bardzo nie ma ochoty jeździć 50 km w 1 listopada, sam mu się nie dziwię...
Liście powoli spadają z drzew, nasz kampus na Rokicie zmienił się w kolorowy jesienny las, lubię taką słoneczną jesień. Można iść na spacer i wygląda to na bajkową krainę. Szkoda, że teraz mieszkam w centrum. Ale tak ogólnie październik był bardzo fajny. Zajęcia teraz są głównie zblokowane, miałem już pediatrię i zdrowie publiczne. Mieliśmy w końcu jakikolwiek kontakt z chorym. Mogliśmy założyć kitle i stetoskopy (+5 do lansu :D ), i poszliśmy na odział pediatryczny. Codziennie czekała nas poranna prelekcja a potem szliśmy do naszego prowadzącego. Dostaliśmy naprawdę fajnego doktora, który praktycznie poświecił nam cały czas. Tłumaczył jak zbierać wywiad, co ważnego trzeba się dowiedzieć a potem sami rozmawialiśmy z rodzicami. Mieliśmy możliwość w końcu kogoś przebadać, osłuchać, opukać. Ogólnie na pediatrii czas szybko leciał, wszystko było nowe, inne od zajęć czysto akademickich. Ale pediatrą na pewno nie będę, jakoś mi się tam nie do końca podoba. Drugi blok mieliśmy ze zdrowia publicznego, omówiliśmy problem zdrowia w społeczeństwie, profilaktykę, kryzysy w służbie zdrowia, NFZ i jego bezsensy, i inne rzeczy, które można podciągnąć pod zdr. pub. Ogólnie dość nudno, gdyby nie całkiem konkretni wykładowcy to byłoby strasznie. A poza tym co tydzień immunologia, masa receptorów, rodzajów odporności i różnych związków, ogólnie do przepchnięcia.
Ale na szczęście nie jest tylko nauka :D. Basen forever. Teraz mam dość blisko i można zawsze podskoczyć na basen - czytaj zabytkowy budynek, w którym się pływa. No ale darowanemu koniowi... Było kilka imprez, Point, akademik, urodziny K. Ogólnie bardzo fajny miesiąc ciekawe co przyniesie listopad.

„I nigdy nie wiesz, przed czym uchroniła Cię trudniejsza droga."
Heh, no tak, własne stetoskopy to zawsze pierwszy poziom wtajemniczenia dla początkującego lekarza :)
autor Koala
blog: www.artykuly-medyczne.wrotapolski.pl/2011/06/jaki-stetoskop-wybrac
dzieki za to ze piszesz. Sama studiuje med gdzies daleko od Ciebie. Fajnie tak czasem poczytac o Twoich studiach i zyciu. To pomaga gdy jest zle...
autor Emilia19
Z zakwaterowaniem bywa różnie. Jak sama zauważyłaś można mieszkać albo bardzo blisko uczelni jakieś 100m :), albo na 2 osiedlach otaczających Kampus (Helenka i Rokitnica). Ceny niestety są dość podobne, z akademików strasznie zdzierają kasę, nie wiem jak jest teraz ale za jedynkę było ok 600 zł (nie jest trudno ją dostać). Mieszkanie z własnym pokojem można poszukać już od ok 400 zł + media, najlepiej w lipcu/sierpniu. Miałem dużo znajomych w akademiku, szczerze mówiąc to trochę loteria, jak trafisz na spokojne piętro i nie masz hałaśliwych sąsiadów to jest na prawdę spokojnie, ale czasami jest gorzej :D. Zawsze zostają pokoje do nauki.
Ja mieszkałem w mieszkaniu, nie żałuję, choć chciałbym pomieszkać trochę w akademiku... Może kiedyś... :)
autor medic-zabrze
blog: medic.bloog.pl
Hej,
Podczytuje Twojego bloga już chyba rok, to fajnie że ktoś podjął się zadania i relacjonowania „na świeżo” studiowania na medycynie. Sama chciałabym dołączyć do tej grupy w przyszłym roku i bardzo interesuje mnie właśnie Zabrze. Czy mógłbyś napisać w przyszłej notatce coś na temat zakwaterowania, tzn. wiele osób przed pierwszym rokiem zastanawia się co wybrać. Mieszkanie czy akademik? Wiem, że zabrzańskie akademiki są blisko uczelni, co pozwala zaoszczędzić czas, no i na pewno jest lepszy dostęp do notatek, książek itd., Jednak akademiki mają tę swoją imprezową sławę, mówi się o trudnościach z przydziałem pokojów jednoosobowych. A mieszkanie wiadomo: swój pokój, cisza, spokój. Jak to wygląda z Twojego punktu widzenia?
autor Mała Mi
Aj...znam ten ból...Diagnostyka to chyba jeden z najmniej ciekawych bloków, aczkolwiek niektóre wiadomości potem przydają się.
Pozdrawiam cieplutko i życzę POWODZENIA już na trzecim roku(niedługo już połowa studiów, a potem to już czas bardzo szybko leci).
autor anka
piątek, 18 maja 2012
Na tym blogu chciałbym dzielić się przeżyciami związanymi z studiami medycznymi w mieście jakim jest śląskie Zabrze.
Cześć studiuję na czwartym roku, wydziału lekarskiego w Zabrzu. Jestem zakochany w nocnym niebie i polskich górach, uwielbiam sport, zwłaszcza koszykówkę i siatkówkę, bieganie, rolki i łyżwy, karate, coraz bardziej wkręcam się w żonglerkę a ostatnio i ścianka wspinaczkowa nie jest mi obca. Lubię bawić się aparatem fotograficznym. Od niedawna próbuję sił w modelarstwie tekturowym i wszelakiej maści gier planszowych.
Wszystkie zdjęcia na tym blogu są mojego autorstwa ;)
Jeśli kogoś zainteresuje moja osoba to my e-mail :sadek3@o2.pl
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: