Bloog Wirtualna Polska
Są 937 744 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Beskid Żywiecki

czwartek, 09 września 2010 23:09
Skocz do komentarzy

Pod koniec sierpnia wybrałem się z moją dziewczyną na parę dni w góry . Może się to okazać dla wielu osób dziwne ale tam podoba mi się bardziej niż w ślicznej stolicy Francji. Góry mają swój klimat, spokój i ciszę. Można się wyłączyć od tego całego zgiełku i cywilizacji. Do tego masz na plecach ciężki plecak, i niesiesz wszystko co jest Ci potrzebne, więc nie jesteś od nikogo zależny. Jak mieliśmy ochotę na herbatę, to po prostu wstawiałem wodę na palnik i po chwili można było sobie popijać ciepłe napoje :).  Fajna sprawa.


Na początek wyprawy wybrałem Zwardoń, malutką mieścinę, tuż przy granicy ze Słowacją. W tym miejscu skończyliśmy wędrować w tamtym roku, więc była to tak jakby kontynuacja wyprawy. Po przyjeździe pociągiem, trzeba było zjeść mały obiad i można było ruszać w trasę. Dzień był przyjemny nie było żaru ani strasznego chłodu, trochę chmurek. Ruszyliśmy w kierunku Wielkiej Raczy, wędrując czerwonym szlakiem. Widoki były śliczne, ale pod koniec dnia byliśmy już dość zmęczeni. Gdy doszliśmy do schroniska przed 18 było już do dość chłodno, weszliśmy na chwilę rozgrzaliśmy się i zaczęliśmy myśleć nad noclegiem. Koło schroniska nie można było się rozbijać niestety. Więc przeszliśmy kawałek dalej, i na odgałęzieniu znaleźliśmy fajną polankę, na której chyba dość często rozbijano namioty. Z tego co się później dowiedziałem to była jedna z najzimniejszych nocy tego lata. A my jeszcze byliśmy dość wysoko, ponad 1000 m :D. Może nie była to najprzyjemniejsza noc, ale daliśmy radę. Podobno coś chodziło koło namiotu w nocy, z tego co mi mówiła K., ale chyba byłem za bardzo zaspany, bo nic nie pamiętam :D. Rano, kiedy pierwsze promienie słońca wychylały się za horyzontu zaczęliśmy się zbierać. Śniadanko i gorąca herbata z widokiem na Beskidy, wśród borowin i lasu... Super. Po wysuszeniu namiotu z rosy, ruszyliśmy do następnego celu wędrówki = Wielkiej Rycerzowej, i schroniska niedaleko szczytu. Dzień był wspaniały, słońce, ale już nie przypiekające, trochę wiatru. Lasy, hale, polany . Kiedy doszliśmy do celu, szczyt był porośnięty lasem, więc panorama zasadniczo nie istniała :(, ale za to parę metrów niżej schodząc do Bacówki roztoczyła się przed nami piękna hala, trzeba to samemu zobaczyć :). Schronisko było bardzo klimatyczne, zjedliśmy obiad (polecam racuchy z jagodami :D ) i rozbiliśmy namiot. I tej nocy nie można było spokojne pospać, zaczął padać deszcz i strasznie wiało. Kiedy wstaliśmy rano to był normalnie armagedon :D. Chmury, wiatr i padający z nieba kapuśniak :/. Na szczęście trochę się przepogodziło i po 10 wyruszyliśmy w trasę w kierunku góry Muńcoł. Stwierdziliśmy, że będzie trzeba skrócić pobyt to tych krótkich trzech dni, pogoda była  na następne dni nie najlepsza. Mieliśmy dotrzeć do Rajczy i wskoczyć do pociągu, przez co trochę się spieszyliśmy, tu muszę pochwalić moją dzielną dziewczynę, że dała radę i doszła do celu. Na peronie zrobiliśmy sobie jeszcze po zupce. Podróż miała być nudnymi 3 godzinami w pociągu. Ale niestety PKP to PKP i bez problemu by się nie obeszło, musieliśmy autobusem przejechać uszkodzony odcinek trakcji, 30 minut w deszczu, masakra :/. Na szczęście wróciliśmy do domu, zmęczeni ale cali :D

 

Polecam każdemu takie wypady super sprawa ;)

Dziś pierwsza seria zdjęć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Samo wdzieranie się na szczyt wystarczy, by wypełnić serce człowieka.

 

Albert Camus

 

 

 

 

 

 

Trackback: http://bloog.pl/id,6382745,trackback

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 17 września 2010 23:36

    Niestety biofizyka jest jaka jest :(
    W takim razie życzę Mu powodzenia ;). Miejmy nadzieję, że pokona dr M. :D

    autor medic-zabrze

    blog: medic.bloog.pl

  • dodano: 17 września 2010 20:59

    świetny blog przeczytalam cały żeby choc bardziej ogarnąc co czuje mój chlopak teraz wciąż na 1 roku. w poniedziałek ma komisa z biofizyki tez jest w zabrzu. zazdroszczę Ci na prawde

    autor ań

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

piątek, 18 maja 2012

O moim bloogu

Na tym blogu chciałbym dzielić się przeżyciami związanymi z studiami medycznymi w mieście jakim jest śląskie Zabrze.

Wizytówka


me, myself and i

O mnie


Cześć studiuję na czwartym roku, wydziału lekarskiego w Zabrzu. Jestem zakochany w nocnym niebie i polskich górach, uwielbiam sport, zwłaszcza koszykówkę i siatkówkę, bieganie, rolki i łyżwy, karate, coraz bardziej wkręcam się w żonglerkę a ostatnio i ścianka wspinaczkowa nie jest mi obca. Lubię bawić się aparatem fotograficznym. Od niedawna próbuję sił w modelarstwie tekturowym i wszelakiej maści gier planszowych.

Wszystkie zdjęcia na tym blogu są mojego autorstwa ;)

Jeśli kogoś zainteresuje moja osoba to my e-mail :sadek3@o2.pl

Statystyki

Odwiedziny: 34678
(wersja testowa)
Wpisy
  • liczba: 43
Bloog istnieje od: 1394 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to