Uff i na szczęście się kończy ten zakręcony tydzień ... Podwójny blok z patofizjo i chirurgii. Dużo słuchania o różnych chorobach, zabiegach itp. Byliśmy na bloku kilka razy. Wycinano tarczyce, woreczek żółciowy, łatano przepuklinę, ogólnie bardzo ciekawe rzeczy. Na salę wchodzimy w wielkich gumowych trzewikach o rozmiarze około 48 :D, spodnie i koszula wyglądają przezabawnie, no i czepek na głowę maseczka na twarz i można ruszać :D.
Z moją K. byliśmy ostatnio we Wrocławiu, cel – Opera Wrocławska – Carmen, osobiście nie za bardzo lubię musicale, ale ta sztuka była całkiem fajna, ludzie to jednak potrafią wyczyniać cuda z tym głosem.
A na majówkę wybrałem się z kolegą w Beskidy. Wrzucę trochę zdjęć i opiszę co tam się działo :D.
Początek:
Godzina 6.30 czas wstawać, dopakować się do końca, śniadanie i wychodzimy z współlokatorką na chirurgię, zamykają się drzwi mieszkania, kluczyk do spodni i jazda na zajęcia (ma samochód więc bdb :D), zachaczam o akademik kolegi zostawiam u niego plecak. Zajęcia szybko mijają na szczęście, słońce tylko kilka chmurek na niebie więc wymarzona pogoda na wypad. Do tego jeszcze koleżanka nas może podrzucić do Katowic. Przebieram się z ciuchów na mniej zadbane stare dżinsy no i jeszcze trzeba wyjąć portfel ze spodni, bym pojechał bez kasy :D. Koleżanka wraca do domu na majówkę więc ciuchy mi przywiezie potem.
Przed dworcem wcinamy po kebabie, bilety, i już jesteśmy w pociągu pędzącym (może to złe określenie dla pkp :D) do Węgierskiej Górki. Jak dojechaliśmy do Żywca to zaczęło padać, a u celu wędrówki co prawda już nie padało ale grzmiało, błyskało i ogólnie cud, miód :). Ale, że z kolegą A. jesteśmy hardcory to idziemy w stronę czerwonego szlaku. Po drodze do schroniska 2 razy zabłądziliśmy co zaowocowało spotkaniem z lokalnymi żulami, zwiedzaniem bunkru i postojem na gorący kubek. Szliśmy na halę Lipowską z tabliczek wynikało, że mieliśmy jakieś 4,5 godziny marszu, Była godzina 15.40 więc musielismy się sprężać. Po półgodzinnym drałowaniu doszliśmy do takiej fajnej alejki z krzewami tarniny które ślicznie pachniały :D, mały postój celem ubrania czegoś cieplejszego. Nie wiem czy kojarzycie Władcę Pierścieni, kiedy Frodo idzie w stronę Mordoru, widzi przed sobą same ciemne, czarne niebo a odwracając się błękit krainy z których wędruje. Tak to właśnie wyglądało, właziliśmy w taką wielką deszczową chmurę. Kolega jak pisałem hardcore nie posiadał kurtki przeciwdeszczowej, a jak się domyślacie zaczęło całkiem przyjemnie padać :D. Potem na szczęście się przepogodziło, mieliśmy trochę mało czasu na dojście do schroniska, pod koniec to normalnie jak dwie rakietki zapierdzielaliśmy. Po drodze spotkaliśmy prześlicznej urody salamandrę, był super zachód słońca, i w końcu doszliśmy do schroniska. Przemoczeni, spoceni, wyczerpani ale zadowoleni :D.
Następnego dnia niebo prawie bez chmur, słońce świeciło wietrzyk wiał, zjedliśmy śniadanie i w drogę najpierw żółty potem czarny szlak, ustaliliśmy że wracamy do Węgierskiej Górki i robimi takie wielkie kółko. Jak szliśmy to w niektórych miejscach jeszcze śnieg leżał :D masakra. W końcu doszliśmy do schroniska na Hali Boraczej, postanowiliśmy nie robić popasu tam, no więc idziemy dalej, pogoda się zaczyna lekko psuć, a po 15 minutach coś zaczyna pokrapywać, ja się rozpadało to godzinę nas moczyło, śmiesznie wyglądają ludzie jak idą po szlaku w taki deszcz, wymijaliśmy taką grupkę i od razu wymiana zdań na temat pięknej pogody :D, inni się pod drzewami chowają, ogólnie śmiesznie. Wyszliśmy w końcu z pola rażenia ulewy, robimy przystanek na zjedzenie zupki, woda się gotuje a tam z południa leci burza, zaczyna grzmieć, i tak było prawie do końca wędrówki.
Zupkę jedliśmy w tempie ekspresowym, a potem jak szliśmy to burza działała jak bat :P. Ogólnie dzięki temu przeszliśmy trasę w prawie godzinę krócej, zdążyliśmy na wcześniejszy pociąg, i około 17 byliśmy już w Zabrzu. Ucieszony, że w końcu będę mógł sobie odpocząć po ciężkim dniu zacząłem wychodzić z peronu... niektórzy z czytelników pewnie zauważyli, że wsadziłem po wyjściu klucze do kieszeni spodni, a potem te spodnie zostawiłem w aucie koleżanki :D. Zapewne się domyślacie co było dalej :P . Czekała mnie jeszcze jedna wycieczka pociągiem :/ ... Przed 21 byłem już na szczęście w rodzinnym domu, i przez 2 dni załapałem się na obiady :D. Więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
;)
"...Że upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być
codziennym zdumieniem... "
Myslovitz - Mieć czy być
Tez mnie to zaciekawilo dlaczego chcesz zostac lekarzem?
autor Brzetyslaw
blog: brak
ladne zdjecia.
autor zabek
Tak. Ja niestety nie byłem aż tak inteligentny, żeby iść na medycynę. Ale podziwiam Autora i pozdrawiam.
autor Kranik
blog: www.czarnatury.pl
NADĘTY STUDENCIE Z KRAKOWA !! to że autor napisał woreczek zamiast pęcherzyk o niczym nie świadczy ! Wracaj do ANATOMII pierwszaku i się nie wymądrzaj !! TACY WŁAŚNIE STUDENCI (NADĘTE BUFONY) JAK TY studiują na CMUJ ;) Pozdrawiam student UM ŁÓDŹ
autor oxyge
Rzeczywiście to jest niepoprawna forma, ludzie popełniają błędy i będą popełniać dalej ;) grunt żeby się na nich uczyć. Dziękuję za trafną uwagę studencie z Krakowa. Ciekawe ile Ty będziesz pamiętał z anatomii po paru latach :P
Pozdrawiam
autor medic-zabrze
Wróć się na 1 rok na anatomię pajacu! Jak u was operują "woreczki żółciowe" to gratuluje! Szkoda, że człowiek czegoś takiego nie posiada!
autor Student Kraków LEKarski
http://www.youtube.com/watch?v=d94G8f-bTPw
autor Max
hej prawdę mówiąc dopiero dzisiaj wpadłam na twój blog i nie zdążyłam przeczytać wszystkich postów ale to co udało mi się przeczytać bardzo mnie zainteresował świetny blog. jakbyś miał ocenić poziom trudność na studiach medycznych w skali 1-10. Jakie wyniki miałeś na maturze? Również chciałabym studiować medycynę narazie jestem na ocenie swoich szans na dostanie się na takowe studia i swoich możliwości ich kontynuowania
autor anka14107
W bardzo ciekawy sposób opisujesz swoje przeżycia...
-to się ceni;)
Dlaczego chciałeś zostać lekarzem?
autor aniolek8581
blog: pieklo-aniola.bloog.pl/
piątek, 18 maja 2012
Na tym blogu chciałbym dzielić się przeżyciami związanymi z studiami medycznymi w mieście jakim jest śląskie Zabrze.
Cześć studiuję na czwartym roku, wydziału lekarskiego w Zabrzu. Jestem zakochany w nocnym niebie i polskich górach, uwielbiam sport, zwłaszcza koszykówkę i siatkówkę, bieganie, rolki i łyżwy, karate, coraz bardziej wkręcam się w żonglerkę a ostatnio i ścianka wspinaczkowa nie jest mi obca. Lubię bawić się aparatem fotograficznym. Od niedawna próbuję sił w modelarstwie tekturowym i wszelakiej maści gier planszowych.
Wszystkie zdjęcia na tym blogu są mojego autorstwa ;)
Jeśli kogoś zainteresuje moja osoba to my e-mail :sadek3@o2.pl
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: