Siedzę, słucham muzyki z klimatem podchodzącym pod Wiedźmina... odpoczywam. I kończy się następny tydzień. Zasadniczo do przodu, farmakologia w poniedziałek to była masakra, ja osobiście nie dałbym sobie zaliczenia :), ale pani doktor się ulitowała nad całą grupą. Najbardziej mnie wkurza to, że się całkiem dobrze przygotowałem, i jak to czasem bywa odpowiedź = pustka w głowie. Po ów zaliczeniu jeszcze mieliśmy 1,5 h angielskiego (kocham wracać do domu na 18 ... ), i co trzeba robić po przyjściu? Mikrobiologia , seminarium zbiorcze... :P może i tak mi mówił mój zdrowy rozsądek ale Pan żołądek zdecydowanie się zbuntował :D Skończyło się na gotowaniu ryżu z curry, piersiami z kurczaka (gyros+chilli) no i warzywka. Ogólnie to znajomi się ze mnie śmieją jak wspominam o jedzeniu, a kwestia typu „Co dzisiaj jecie na obiad” występuje prawie codziennie :D. Na szczęscie te krętki i paciorkowce są do przodu więc Pan żołądek nie czuje się winny :D.
Nie pisałem przez równy miesiąc, co się działo ciekawego?
Spotkanie grupowe, zebrało się 10 osób w strasznie niecnym celu. Mieliśmy grać w gry planszowe :P. Na stole Osadnicy z Catanu, na łóżku scrabble i abalone, a na dywanie Prawo dżungli. Mnóstwo funu, klika zadrapań zdecydowanie do powtórzenia.
Z moją dziewczyną wybraliśmy się do gliwickiej palmiarni. Pierwszy raz widziałem banany i mandarynki rosnące na drzewie :D. I ogólnie 20 m palmy to się raczej u nas nie spotka. A potem wybraliśmy się na zakup butów do biegania (oczywiście kupiłem sobie za małe.... tata ma o numer mniejszą nogę na szczęście :P). Sezon joggingowy otwarty :D, tydzień po otwarciu katar :/ .
A w ogóle mamy teraz blok z diagnostyki lek. przyszła do nas Pani doktor, która podobno jest postrachem katedry po prawie rocznej przerwie (sama nam współczuła, że akurat na nią trafiliśmy:D) co było dość ciekawe, koniec końców wszyscy dotrwali do końca zajęć nie było za bardzo pytania, no może poza wymiatającym „Nie śpimy Panie Piotrze”, naprawdę chciałem uważać, ale po farmie i 5 h snu było ciężko, choć i tak zapamiętałem sporo z tego co było poruszane, i szczerze mówiąc to szkoda, że nie ma więcej osób takich jak ta Pani, widać, że ma dobre nastawienie do studentów i mówi z pasją a to akurat jest super.
Dobra ładujemy bateryjki, jeszcze trochę i wolne :D
"Największą przyjemnością w posiadaniu psa jest to, że możesz się przed nim wygłupić,
a on nie tylko, że się nie będzie śmiał, ale też zrobi z siebie głupka"
Samuel Butler
Haha, ten piesek na pierwszym zdjęciu ma minę jakby też był wyczerpany po farmakologii ;P śliczniutki.
Dobrze, że mi przypomniałes o palmiarni, bo się wybieraliśmy już kiedyś, może w weekend się uda:)
pozdrawiam
autor welatas
blog: welatas2.blox.pl/html
Sympatyczny piesek/sunia ;)
autor Ania
;) Możesz śmiało pisać :P
autor medic-zabrze
blog: medic.bloog.pl
jak na razie przeczytałam tylko parę Twoich wpisów, ale obiecuję przeczytać wszystko! Ciekawi mnie to, o czym piszesz. Przy okazji wybór kierunku studiów przede mną. Nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli odezwę się za jakiś czas na maila? ;)
autor Mrówka
piątek, 18 maja 2012
Na tym blogu chciałbym dzielić się przeżyciami związanymi z studiami medycznymi w mieście jakim jest śląskie Zabrze.
Cześć studiuję na czwartym roku, wydziału lekarskiego w Zabrzu. Jestem zakochany w nocnym niebie i polskich górach, uwielbiam sport, zwłaszcza koszykówkę i siatkówkę, bieganie, rolki i łyżwy, karate, coraz bardziej wkręcam się w żonglerkę a ostatnio i ścianka wspinaczkowa nie jest mi obca. Lubię bawić się aparatem fotograficznym. Od niedawna próbuję sił w modelarstwie tekturowym i wszelakiej maści gier planszowych.
Wszystkie zdjęcia na tym blogu są mojego autorstwa ;)
Jeśli kogoś zainteresuje moja osoba to my e-mail :sadek3@o2.pl
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: